OPOWIADANIE IV - MYSZKI W NOWYM DOMU

Florentynę i Ernesta obudziły poranne promienie słońca.

Przerażone myszki siedziały w środku buta i nasłuchiwały odgłosów ludzi.

Miały dużo szczęścia. W domu panowała zupełna cisza,

a właściciel tego wygodnego butka dzisiaj wyjątkowo go nie założył.

Ernest wychylił pyszczek na zewnątrz i rozejrzał się dookoła.

Zdaję się, że w domu nikogo nie ma.

Pomógł Florentynie wydostać się z buta.


Rozejrzeli się w poszukiwaniu bezpiecznego kącika.

Wydawało się, że nie znajdą żadnej mysiej norki.

Nagle Ernest ujrzał wielki mebel z mnóstwem maleńkich szufladek i skrytek.

Był przekonany, że któraś z nich może skrywać wejście do ich nowego domku.

Myszki wdrapały się na blat starego sekretarzyka i...

... zaczęły MYSZKOWANIE!

Ernest przeszukiwał kolejne szufladki.

Tymczasem Florentyna otworzyła drzwi do tajemniczej skrytki...

Florentyna zajrzała do środka i pośpiesznie zawołała Ernesta.

Domyślasz się już co znaleźli za drzwiami?

Niepewnym krokiem weszli do środka...

... a tam czekał na nich opuszczony, mysi domek!

Kuchnia z zapasami pożywienia i stołem przy którym będą mogli je WSZYSTKIE zjeść.

Salon pełen mięciutkich kocyków i poduszek.

To nie wszystko! Domek jest jeszcze większy.

Drabinka prowadzi na piętro, a tam...

... Florentyna i Ernest mają prawdziwą sypialnie!

I łazienkę z wanną!

Myszki są zachwycone!

Nawet ogromny bałagan jaki panuje w domu nie zdołał zepsuć im humoru.

Pełni zapału zaczęli porządkować swoje gniazdko.

Porządkując salon, Florentyna znalazła ukryty liścik.

Zawołała Ernesta i wspólnie zastanowili się,

co zrobić z pozostawioną im wiadomością.

"Nie mysicie bać się ludzi!"

Hmm...

Zatem przekonajmy się sami!

Myszki wychyliły noski zza drzwiczek.

Przed wejściem do ich domku siedział... człowiek!

Florentyna i Ernest przyglądali się przez chwilę.

Uznały, że nie grozi im żadne niebezpieczeństwo.

Myszki wyszły ze skrytki i podeszły zdecydowanie bliżej.

Ku ich zaskoczeniu sprawdziły się słowa,

które przeczytały w liściku.

Odetchnęły z ulgą. Ucieszyły się, że już nie muszą się ukrywać.

To koniec opowieści o niezwykłej podróży Ernesta i Florentyny.

I początek mojej przygody z tymi niezwykłymi mieszkańcami starego sekretarzyka.

Pewnego dnia myszki przysiadły na jednej z szufladek i opowiedziały mi o tym jaką drogę musiały pokonać, żeby trafić do miasta. Była niezwykła! Bajkowa!

Postanowiłam, że zapiszę każde najmniejsze... najmysiejsze słówko i podzielę się tą opowieścią z innymi. Zastanawiałam się tylko nad jednym - czy ktoś mi uwierzy?

Czy Ty wierzysz w tę bajkową historię?





30 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie